Przekład / tekst współczesny
Jaśnie Wielmożny Panie Wojewodo, mój wielce szanowny Panie i Dobrodzieju!
Odwołuję się do mojego poprzedniego listu z13 października. Wyjaśniłem w nim szczegółowo sprawę rzeczy wysłanych z Amsterdamu dla Waszej Wielmożności na statkach pana kasztelana czernihowskiego. Niestety, wybrano bardzo nieszczęśliwy czas na ich podróż.[Początek zdania o wyjściu statków i kolejności przewozu jest niepewny.] Statki i pakunek znalazły się na morzu podczas gwałtownych wiatrów i burz, w których nawet kilka jednostek zginęło. Bóg jednak cudownie zachował nasze rzeczy: wszystko dotarło bez szkody do Gdańska.
Doszły do mnie dwa listy Waszej Wielmożności: jeden z12, drugi z[pozostałe oznaczenie daty niepewne] października. Zrozumiałem z nich, że Wasza Wielmożność jest zadowolony.[Niepewne wyrażenie dotyczące niepokoju lub przeciwności na morzu.] Teraz jednak zła pogoda ustąpiła i daj Boże, aby wysłane rzeczy szczęśliwie doszły. Zasmucone serce Waszej Wielmożności zapewne rozweselą takie piękne krzesła i galanterie.
Mam nadzieję, że wkrótce osobiście złożę życzenia podczas mojego pobytu w Warszawie w czasie sejmu. Pragnąłbym dostąpić zaszczytu ukłonienia się Waszej Wielmożności. Tymczasem oddaję swoje najniższe usługi i pozostaję oddanym sługą.
Gdańsk,4 listopada1701.
Waszej Wielmożności najniższy sługa,
Heinrich Gottlieb von Dorne.
Oryginalne brzmienie — transkrypcja
Jaśnie Wielmożny Mnie Wielce Mości Panie Wojewoda, a Mój Mości Panie a Dobrodzieju.
Referuję się na przeszłe moje do W. JWMści de dato13 Octob. pisanie, w którym już dosyć categorice dopisał strony wyprawionych rzeczy z Amsterdamu dla JWMści na statkach W. Jegomości Pana Castellana Czernichowskiego, i ułapił Pan Bóg dał tę fortunę W. JWMści, że wybrali tak nieszczęśliwy przydziej te okręty, na których rzeczy i pak W. JWMści Pana, które alias już byli wyszły, te tralone wiatry z tym na morze, których na kilka nawet zginęło w ten wzruszonych szturmach. Te jednak daj Boże szczęśliwie wszystko cudownie Pan Bóg zachował i rzeczy wcale stanęły we Gdańsku.
Listy dwa, jeden de dato12, drugi też8bris, doszły mnie od W. JWMści Dobrodzieja mego, w których ukontentowane serce JWMści Pana uznałem, ale już chwała Bogu „Morski kawałtura”[wyrażenie niepewne] ustąpił, dajsz Pan Bóg, i wysłane szczęśliwie przyjdą, i W. JWMści serce zasmucone [s.10:] pewnie przy takich chwalebnych krzesłach i galanteryjach uweselą się.
Czego już sam daj Pan Bóg za bytności mojej wkrótce w Warszawie podczas sejmu winszować będę, abym ten honor miał żebym os. mógł kłaniać W. JWMści Panu, któremu ad interim moje najniższe oddawszy usługi zostawam.
We Gdańsku, die4 9br. A°1701.
JWMści Pana a Dobrodzieja mój najniższy sługa, Heinrich Gottlieb von Dorne.
Uwagi do odczytu
9br. w datowniku odczytano jako listopad, zgodnie z tytułem archiwalnym jednostki; nie jest to wrzesień. Niepewna fraza związana z morzem jest zachowana w transkrypcji, bez wymyślonego rozwinięcia. List mówi o zamierzonej wizycie autora w Warszawie podczas sejmu, nie potwierdza jej odbycia. Galanterie zachowano jako ogólne określenie towarów; brak dokładnego wykazu wszystkich przedmiotów.
Lokalizacja w skanie: 132/1/491, PDF s.9–10: list. Datownik i podpis na s.10. Nie ma tu osobnej zachowanej strony z pełnym adresem.
Lokalizacja w skanie: 132/1/491, PDF s.9–10: list. Datownik i podpis na s.10. Nie ma tu osobnej zachowanej strony z pełnym adresem.
